RSS
niedziela, 17 lutego 2008
Gdy wschod Sloñca patrzy ci w oczy

 Gdy wschod Sloñca patrzy ci w oczy mozesz pomyslec - co za piekny dzieñ - lub - kto mi dzis zaszkodzi lub krzywde jakas ...  Nie byloby w tym nic smiesznego gdyby nie to ze wszchod Sloñca gryzie w oczy - po wzglednie spokojnej nocy wbija sie jak igla gdzie nie trzeba. Zaczynaja chodzic ludzie zagonieni  zaspani zmeczeni zyciem - a tacy pieniedzy nie daja. Zadko kto zrozumie o porannej godzinie wiecznie skacowanego wagabunde na tyle zeby go wspomoc - chocby troszeczke. Wiec trzeba sie podniesc i spojzec do kieszeni czy da sie cos zrobic czy nie. Jesli tak to mozna isc na kawe do baru a jesli nie to poczekac az otworza supermarket o 9.15 i kupic w nim karton wina. Owszem - cuda sie zdazaja - nawet na upstrzonej golebimi gownami ulicy - ale - nieczesto. Predzej trafi sie kilku skinow - ktorzy chcac oczyscic miasto obkopia i pobija i uciekna w poplochu bojac sie koncekwencji. Wiec dobrze - dzieñ rozpoczal sie w sposob prawie ustalony - policja pobudzila do zycia - patrzac w podnieceniu, czy przypadkiem nie znalazla trupa. Ale trup sie podniosl i zwinal manatki wiec nie pozostalo nic innego jak wziasc go na osobista na komisariat.

 Popoludnie przynioslo zachmurzenie  - z obawa o noc bo deszcz i szukac trza dachu... Siedzac nad pustum kubkiem przed nieduzym sklepem - bez wiekszej nadziei spogladajac na coraz dluzsza brode zaplakac tylko mozna. A tu do kubka raptem wpada garsc drobniakow! I to nie takich drobniakow - wrecz grube rozmienione na drobne. Chcac podziekowac ofiarodawcy patrzy do gory - a tu skini! - Dobra - masz dzis farta - zostaw sobie na wino, ale za piec minut cie szukamy. A reszte dawaj - to i tak dla ciebie za duzo! Piec minut - z zegarkiem w reku - dzis masz naprawde dobry dzieñ! Po czy weszli do sklepu. Nalezalo sie zwinac jak najpredzej bo to chyba nie zarty. Trudno - w mniejszym sklepie za ta monete sie cos kupi. Przechodzac obok przystanku odruchowo spojzal za siebie i widzac skinow w kominiarkach pomyslal ze to koniec. A tu autobus - wiec wsiadl a moneta od skinow starczyla akurat na bilet. A ze autobus jedzie przez rozne dzielnice to mozna wyjsc gdzies i schowac sie chocby na troche. Jeszcze dobrze ze kierowca nie chcial wpuscic zamaskowanych bo to by dopiero bylo! Raz wpuscil i z tad brak trzech zebow.

 Czego mozna sie spodziewac wysiadajac na tak podlej dzielnicy i to w deszcz? Do kartona najtañszego wina brakuje i to wieksza czesc. Chociaz jedno jest pewne - lysi sie tu nie zapedza - nie tu. Ale nic to - trzeba poszukac schronienia na noc i jutro zaczac zycie od nowa. Przeciez w jakis posob kiedys sie to musi skoñczyc, no nie?

14:13, hiszpan223
Link Dodaj komentarz »
sobota, 09 lutego 2008
Un carajilio ... cz. II

 Razu jednego - po podrozy z Murcji do Cadizu (Kadyksu) - co trwa ponad 9godzin w pierwszym napotkanym barze barman zrobil to w ten sposob - mianowicie wzial szklanke 200ml nalal do niej 100ml soberano, podpalil i podstawil pod ekspres. Ja do niego - Chcesz mnie zabic? - a on na to - spokojnie. W sumie ze wzgledu na ilosc kosztowalo troszke wiecej niz normalnie i sadzac po tej wlasnie ilosci - temperament ludzi z Cadizu jest jaki jest.

Ale najlepsze carajilio jest w Castelló lub Castellon de la Plana. W okolicy slynacej z mandarynek i pomaranczy. Choc o prace przy tym jest trudno i jest to niebezpieczne ze wzgledu na mafie - ale to inna historia. Wiec w Castelló robia to tak: 1. Wsypuja cukier do szklaneczki  2. Nalewaja zadanego trunku 3. Mieszaja az do rozpuszczenia cukru - co wymaga troszke cierpliwosci 4. Podgrzewaja to ekspresem. 5. Podpalaja 6. Dodaja do snaku zabek mandatynki i dla aromatu trzy ziarnka kawy 7. Podstawiaja pod ekspres plonace. Otrzymaje sie napoj w dwoch warstach - kawa na gorze trunek na dole. Aromatyczny i smaczny. Smaczny - malo powiedziane - chyba najsmaczniejszy w Hiszpanii! Za pierwszym razem nie wiedzialem, czy mam to pomieszac, ale skoro podali lyzeczke wiec nalezalo. A raz w Castelló mialem przygode - w nieduzym barze na ronda Magdalena - rodzinnym mozna rzec. Zamowilem rzeczone carajilio i barman w rzeczony sposob mi go przyzadzil. Byl dosc wysokim mezczyzna - lat okolo 44 - 46 cos kolo 95 kilo wagi i zaraz po tym jak podal mi kawe cos zgielo go w pol i ostatnim tchem zawolal jednego z bywalcow - a bylo ich niewielu w danej chwili - moze z pieciu zeby zadzwonil po jego zone. Przez ten czas jak tamten dzwonil barman zdazyl zmienic kolor na twarzy z bialego jak sciana przez bordowy na szarozielony - cos jak mundury niektorych wojskowych. Nalezy przy tym dodac, ze bylo po 14-tej - godzinie zawalowcow pogoda sie zmieniala i rzecz sie dzieje 5min samochodem od pieknej plazy. Wiec posadzili go przy drzwiach  i polozyli mu woreczek z lodem na kark a ja chcac zaplacic zostawilem pieniadze jednemu z bywalcow i wyszedlem - bo widok do przyjenmych nie nalezal. A wieczorem zamkniete ! A i przez nastepne dwa dni ! I przyszlo mi wyjechac z Castelló z wyrzutami sumienia ze barmana wykonczylem bo w sumie bylem ostatnim komu cokolwiek podal. Ale w nastepnym roku jak odwiedzilem to miasto okazalo sie ze zyje. Zeszczuplal moze i zmniejszyl sie w jakis sposob i jak mu opowiedzialem o calym zajsciu to przyznal - iz takie mialo miejsce, ale mojej twarzy mie pamieta. Trudno. A moze to i lepiej - grunt ze przezyl i moze przyzadzac carajilio najlepsze w Hiszpanii

18:33, hiszpan223
Link Dodaj komentarz »
Un carajilio por favor

 Kazdy - trafiajac do Hiszpanii musi tego sprobowac. Nie jest to niby nic nadzwyczajnego, ale - jak to w Hiszpanii kady region ma swoje zwyczaje wzgledem jedzenia i picia i niby to samo zamowione kawaleczek dalej moze miec zupelnie inny smak - lub inaczej sie nazywac.

Carajilio to kawa z alkoholem moze byc z brendy, wodka, koniakiem, rumem, baileisem - choc z ginem jeszcze nie probowalem i nie widzialem zeby ktos sie pokusil.

Nie pamietam kto mi to pokazal - zapewne bylo to podczas pierwszego mojego pobytu tutaj - krotkiego dosc - kiedy to pytalem sie w barach ile kosztuje cafe solo nie wiedzac czy mnie na to stac - a nie wiedzialem jak zapytac sie o cafe con leche, cortado lub carajilio wlasnie.

Najczesciej przyzadza sie w szklaneczce - mniej wiecej 100ml - do przyzadzonej kawy dolewajac trunek. Choc nie zawsze i to jest w tym najlepsze, ze przyjezdzajac do obcego miasta i nawiedzajac jeszcze z plecakiem pierwszy napotkany bar zamawiajac carajilio nie mozna byc pewnym co sie dostanie.

W Madrycie jest to dosc droga sprawa - mniej wiecej dwa razy drozsza niz poza stolica. Choc oczywiscie mozna znalesc miejsca tanie ale nie bedzie to juz prawdziwe carajilio madrileño. Robia tu w ten sposob - wsypuja cukier do szklaneczki - troszke wiekszej jednak niz w innych miastach - dolewaja trunek - mieszaja troszke - podapalaja i podstawiaja pod ekspres z kawa. W rezultacie powstaje napoj cieply i aromatyczny. Mozna sie pokusic - zwlaszca w okolicach parku Retiro - dzielnicy w madrycie jednej z niewielu polozonej na planie kwadratu. Tam jest milo, ale w centrum chcac zamowic carajilio spotkalo mnie cos dziwnego - mianowicie barman powiedzial - No to sirve nada - ja na to - ¿Que? - a on dalej swoje - nic ci nie podam.  Wiec ja mu na to - Pues toma por culo. Co znaczy mozna sprawdzici w slowniku idiomow lub domyslec sie. Stalo sie tak  Madrycie dwa lub trzy razy - moze przez to ze kolega mial dluga brode i wlosy lub moze tylko przez to ze mielismy niebieskie oczy. Ale w sumie zeby bez powodu odmowili podania w barze czegokolwiek to nigdzie w Hiszpanii poza Madrytem sie z tym nie spotkalem. W Barcelonie kosztuje duzo taniej, ale oczywiscie w centrum jest drozej co jest chyba normalne. Inaczej tu przyzadzaja i przez to jest tansze. A mozna juz kupic za 1€ - chyba ze sie cos zmienilo w barze Gignas - na ulicy Gignas - jakies 7 min od Rambla. Jak oczywiscie zagladajac do tego baru bedzie sie jeszcze mialo ochote na kawe - jest to bar najtanszy z zalozenia i przez to sie prezentuje jak sie prezentuje. Aczkolwiek jadlem tam wiele razy i nic mi nie zaszkodzilo - moze wylaczajac bojke z Polakiem, ktory byl ode mnie iekszy - ale nie byla to wina baru. W reszcie barow w BCN jest podobnie - jak placisz to cie lubia. A razu pewnego w takim duzym ze stolikami chyba na ponad sto osob barku "El Tres Tombs" - przy mercat San Antoni - jak Marokañcy nie chcieli placic to kelnerzy - choc nie pierwszej mlodosci - kijem do beisbola - ktory raczej nigdy wczesniej ani pozniej nie sluzyl do gry wytlumaczyli tymze ze ich dzielnica - Raval konczy sie jakies sto metrow dalej i jak nie maja pieniedzy to niech z tamtad nie wychodza.

Carajilio dla mnie najlepiej smakuje z Soberano lub z rumem wenezuelskim Cacique. To pierwsze to brandy z Jerez de la Frontera. Niedaleko dworca kolejowego jest tam taki niski - moze na poltora pietra wysoki budynek ale zajmuje chyba caly kwartal. A gdy spojzec przez brudne szyby widac dlugie rzedy beczek z kredowymi napisami.

W mniejszych wsiach mozna spotkac sie z tym, ze choc sie zamowi w miare poprawnie to co sie zamowilo to barmanka lub barnam mierzac cie wzrokiem nie wiedza do konca ile trunku do kawy dolac. Ale to tylko w tych malych naprawde wsiach, daleko od wiekszych miejscowosci poniewaz Hiszpania jest pelna uchodzcow z Afryki Azji Ameryki Poludniowej i w koncu z Europy Wschodniej. Tych ostatnich zwa "rubios" ze wzgledu na kolor wlosow i strasza dzieci mowiac im ze takowi pod  jasnymi wlosami maja rogi , gdzies tam w spodniach ogon a w butach niechybnie kopyta. Moze i maja racje bo znam jednego, ktory wypil raz w barze czernascie carajilios i w jakis posob wyszedl - nie placac - ale to juz inna historia.

Bo jest to w sumie caly rytual. Wchodzi sie do baru - dajmy na to nieduzego wita z barmanka lub barmanem lub ze wszyskimi - w zaleznosci od klimatu - zamawia - Un carajilio por favor - i przez ten czas jak go przygotowuja zapala sie papierosa bierze sie gazete sportowa lub inna w zaleznasci jaka jest w danej  chwili wolna. Potem wypijajac kawe delektujac sie jej smakiem i zapachem zapala sie drugiego i na odchodnym placi. Tak robia codziennie miliony Hiszpanow i niezly jest to zwyczaj.

17:58, hiszpan223
Link Dodaj komentarz »
sobota, 02 lutego 2008
Punk is dead

Zdazylo sie raz cos smiesznego - oj - boki mozna bylo zrywac - naprawde i potem w sumie przez jaki czas nic z tego nie wyniklo. Ot po prostu smieszna rzecz na koncercie punkowym plenerowym - nic w sumie dziwnego - takie rzeczy sie zdazaja - a jakze - zwlaszcza ze klimat ku temu sprzyjal - che che.

Dzialo sie to w miejscu dosc ustronnym. Ale ze jeden koles byl taki ze lubil byc w centrum uwagi - niewazne gdzie tylko zeby na niego patrzeli. No wiec widzac co sie dzieje krzyknal - O ja pierdole ! i krzyczal dalej  i darl sie na cale gardlo az koncert na chwile przerwano bo z takich rzeczy moglo nieraz wyjsc cos ratujacego zycie - jakby ktos przedawkowal albo padaczki alkoholowej dostal. I zlecieli sie wszyscy i naga parke ogladaja w koleczku - w jakies osiemdziesiat ludzi - bez ubran bo porozrzucane na piec metrow teraz przez publike zdeptane byly. Po chwli przypartywania ktorys ze starszych spiwor przyniosl i przykryl nim nagich - zeby sie tal nie wstydzili i zeby im w nocy zimno nie bylo.

A ten ktory zapraszal na widowisko miernie skonczyl. Byl zaczal pracowac w reklamie, znaczy bannery plakatami wyklejac. Prawko mial i myslal ze swiat jest jego kurwa. A tak traf chcial ze zrobila sie burza gwaltowna i jak byl na drabinie to piorun go strzelil. Choc bylo w sumie obok wzniesienie wyzsze ale moze mial przy sobie jaki sprezynowiec czy motylka - a to sciaga. A czujecie - strzal przezyl - choc nogi, reke i jajca mu odjeli bo zweglone za bardzo byly i teraz przez cewnik szczy - na wozku jezdzac z jojstikiem - che che. Ale w ramonesce tej samej i choc ma tylko jedna reke to dalej sie chce pokazac przez co laduje nieraz na glebie razem ze swoim wozkiem jak to bylo w "Urodzony 4-tego lipca" - choc bohaterem wojennym nie byl.

A ci dwoje slub potem wzieli i dziecko sie im za trzy miesiace urodzilo - iscie punkowe tempo - i z pieniedzmi jakos u nich chyba lepiej bo ladny samochod maja - widzialem jak mie wiezli na stopa. Ale sie zmienili - o 180 stopni - bo dresiazami zostali, choc dziecko calkiem ladne im wyszlo.

15:37, hiszpan223
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 stycznia 2008
Spokoj ... ciag dalszy ...

inne dzieci smieja sie z ich ubran. Mysl - czemu znalazlem sie po tej stronie, po ktorej nikt akurat nie chcialby sie znalesc kieruje reke do plecaka po nastepneo lyka.

Lata temu poznalem wspaniala kobiete. Przeprowadzilem sie do jej miasta i jakis czas wszystko bylo dobrze. Zdobylem zaufanie jej rodziny, pomagali mi o ile zaszla taka potrzeba i o ile mogli w miare mozliwoszi swoich. Lecz wszystko sie kiedys zmienia - kobieta ma coraz wieksze wymagania, zagladam do kiekiszka coraz glebiej, a ona krzyczy coraz glosniej az w koncu trzaskam drzwiami i tone w kieliszku na jakis czas. Po tym czasie przyjmuja mnie jak syna marnotrawnego i pada propozycja zeby uzyc radykalnego srodka w walce z alkoholizmem moim. Takiego ktorego uzywal Wolodia Wysocki tzn zaszyc mi esperal. Jak wypijesz zdechniesz marnie i to w meczarniah do tego. Jest to na rok. Na poczatku wszystko jest w porzadku lecz potem krzyczenie wzbiera na sile. Fakt - za pieniadze ktorych nie moglem chwilowo przepic stalem sie chwilowo zmotoryzowany ale nie trwalo to dlugo. Srodek ten nie dziala roku - nie wiem moze zalezy to od wagi ciala - ale napilem sie jakis miesiac przed terminem. I nic. Zadnyh skokow cisnienia zadnego duszenia - nic. Zwiazek rozpadl sie po jakichs trzech miesiacach.

Psychologowie powiadaja ze alkoholizm i narkomania sa na cale zycie. Ta teza jest dla nich chlebodajna, gdyz bez niej czesc ich dochodow bylaby stracona. Gdy wmowi ci sie ze jestes alkoholikiem to staniesz sie nim predzej raczej niz pozniej. Wszystko przez stres - prese wywierane przez innych ludzi. A bedac w innym kraju pije mniej dawniej. Flaszka starcza mi na tydzien a wina uzywam do celow kuchennych. Stoi sobie spokojnie nie bojac sie ze ktos go wypije jednym haustem. A czy moge w koncu powiedziec, ze mam spokoj?

Corbins 24.01.2008

13:25, hiszpan223
Link Komentarze (3) »
Spokoj

Spokoj. Kiedy wreszcie uda sie mi osiagnac wzgledny spokoj? W grobie napewno ale chcialbym aby sie to stalo chocby troszeczke wczesniej. Bo tak sie jakos dziwnie sklada, ze nie mialem spokoju od dziecka. Niemowlecia nawet. Ani w szkolach - ani w pracach ani nawet zyjac na ulicy. Spokoj jest tym czego szukam przez cale zycie i nigdy nie moge odnalesc. Ani bez grosza przy duszy ani bedac przy gotowce.

Przez to czuje ze  moja glowa nie jest za bardzo na karku - chodzi raczej o zawartosc jej tudziez tesztki tego co tam powinno byc - bo niszczone od lat przez innych ludzi i samego siebie - alkoholem - pozostawia wiele do zyczenia. Tylko spokoj moze resztki uratowac mnie.

Ale gdzie go znalesc?

I jak?

Zapalilem papierosa w pokoju w ktorym sypiam. Wczesniej mi sie to nie zdazalo. Ziab na zewnatrz niezbyt nastraja do otworzenia okna wiec bede spal z dymem do rana. A moze to i dobrze bo smrod, ktory tu byl  po poprzednich lokatorach nie da sie wywietrzyc w zaden sposob. Kadzidelek indyjskich nie uzywam - kaszel powodujacego gowna. Swieczki zapachowe, olejki ... Wszystko powoduje bol glowy gorszy od kaca. A pomieszanie kaca z tymze - chyba bym sie musial znow napic.

Bedac alkoholikiem na ulicy czlowiek ma kilka rzeczy do zalatwienia. Po pierwsze zalatwic cos do picia - w ilosciach wystarczajacych - po drugie wypic to i znalesc miejsce gdzie moglby pasc  po trzecie cos zrobic z kacem, ktory predzej czy pozniej sie pojawi. Zakaz picia na ulicacy jest kurewska dyskryminacja bezdomnych. Obowiazuje prawie wszedzie a nikt z ustawodawcow nie pomysli o tym ze wiekszosc bezdomnych i zebrzacych jest z alkoholizmem za pan brat i jako ze nie sa milionerami to nie stac ich na picie w barach gdzie wszystko jest o wiele drozsze niz w sklepach. Wy - stanowiacy prawa - zycze wam abyscie znalezli sie w takiej sytuacji! Nie bedziecie mogli jej zmienic bo - jako bezdomni nie bedziecie mieli zadnej wladzy! Nalezec bedzie do was to co wysracie - czyli wlasne gowno !

Gdy spogladam na niektore rodziny przechadzajace sie po parku - w dobrym nastroju - z usmiechem na twarzach - w dobrych ubraniach - z dziecmi patrzacymi w oczy z zaufaniem siegam do plecaka po cos mocniejszego. Po kolejnym uspokajajacym chwilowo lyku mysle ze sa rowniez na swiecie tacy, ktorzy nie maja komu w rodzinie patrzec z zaufaniem w oczy. Usmiech na ich twarzach gosci raczej zadko a w szkole

13:02, hiszpan223
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4